Roman Bratny o Januszach promocji pod koniec lat czterdziestych

„Pisywałem wówczas wiersze w dość trudnej, niepopularnej poetyce. Byłem więc mało czytany, a będąc w biedzie, musiałem uczestniczyć w akcjach popularyzacji literatury poprzez wieczory autorskie. Zdarzały mi się różne sytuacje. Przyjeżdżam, na przykład, do miasteczka z moim przewodnikiem i nagle widzę wielki afisz: występuje Zofia Nałkowska. Mówię do niego z pewną pretensją: „Jak możecie mnie tu przywozić, młodego debiutanta, kiedy jest równocześnie wieczór takiej sławy?
– Ależ nie, to jest pana wieczór autorski.
– Jak to mój wieczór?
– No tak, bo nikt by przecież nie przyszedł na pana, więc zapowiadamy Zofię Nałkowską, a potem przeprosimy i pan będzie czytał swoje wiersze.
No więc czytało się te wiersze wobec publiczności spędzonej często przez sołtysa, matek z dziećmi u piersi, i zdarzały mi się pytania: „Panie, a kiedy będzie pan te sztuki pokazywał?”. Bo jak się okazało, inny spryciarz zawiadomił, że przyjeżdża prestidigitator, który będzie tu prezentował swoje umiejętności, a tymczasem wychodzę ja i czytam jakieś wiersze”.

Roman Bratny

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s